Żeby te dzielnice przestały straszyć - nie tylko turystów - wymagają rewitalizacji, czyli nie tylko modernizacji, ale i działań społecznych. A na to potrzeba milionów: konkretnie ok. 150, z czego 108 może dać Unia Europejska w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego dla Pomorza.
Oprócz unii do rewitalizacji dołożyć się mają też wspólnoty mieszkaniowe i miasto. Decyzja o tym czy i ile pieniędzy będzie z RPO zapadnie w czerwcu.
- Nie jest jednak pewne czy dostaniemy te 108 mln zł. W ogóle nie jest pewne czy cokolwiek dostaniemy - zastrzega Grzegorz Sulikowski, szef referatu rewitalizacji Urzędu Miasta Gdańska.
Nawet jeśli będą pieniądze, nie pokryją one wszystkich kosztów. - Dotacja i inne środki nie wystarczą na przeprowadzenie pełnej rewitalizacji. To wciąż za mało - mówi dyrektor.
Choć rewitalizacja dzielnic, które mają zostać objęte dotacją trwa już od kilku lat, prace z pełną parą mają zacząć się w 2011 r. Planowany termin zakończenia to rok 2015.



